Zapalniczki – od produkcji do sprzedaży

Idąc do kiosku lub sklepu za zwykła zapalniczkę zapłacimy pewnie 1 lub 2zł. To niewiele, jednak i tak kwota ta jest zdecydowanie zawyżona w porównaniu do kosztów wyprodukowania tego gadżetu. Droga od produkcji do sprzedaży bezpośredniej jest bowiem bardzo długa i obejmuje zwykle wielu pośredników.Jak łatwo się domyślić zapalniczki – tak jak wszystko – są produkowane głównie w Chinach (lub w innych azjatyckich państwach gdzie siła robocza jest tania tj. Hongkong czy Tajwan), z których to są przywożone do europejskich importerów. Transport odbywa się zwykle drogą morską, a w jednym transporcie płynie najczęściej od pół miliona do miliona zapalniczek. Stamtąd zapalniczki trafiają do przedstawicieli importerów w poszczególnych krajach, którzy mają zwykle wyłączność na dany region. To właśnie u nich zaopatrują się hurtownie zapalniczek, które z kolei dostarczają je do większych sklepów czy marketów, nierzadko za pośrednictwem dystrybutorów.Kioski i lokalne sklepiki są więc najniższym szczeblem tej hierarchi, a kupując tam zapalniczki kupujemy towar z 5 czy 6 ręki. W efekcie za zapalniczkę, za którą importer zapłacił w Chinach 15 – 20 groszy, płacimy w kiosku 10 razy drożej. Niestety nic na to nie poradzimy, nawet gdybyśmy bardzo chcieli – działa tutaj bowiem znany w ekonomii tak zwany  „efekt skali”, a przecież nikt z nas nie kupi jednorazowo setek tysięcy zapalniczek…

Zobacz także